2005-07-03 00:49:20 >>

I can't belive...



Nie no...
I don't beliveeee.....

Koleguje się z dziewczyną chlopaka przez ktorego po częsci powstał ten blog...

Czy to jest normalne..?

Nienawidziłam tej Agniesiii...

Wyzywałam od dziwek...
Szmat.....
A teraz....?
Pocieszam ją...
Przytulam...
Podtrzymuje na duchu..
Gdy płacze przez tego "gnoja"....

Okazała się o dziwo naprawde bardzo sympatyczną dziewczyną..
Od razu się polubiłysmy.....

Jakaś patologia....:|

Dzisiaj wogole mialam taki świetny humor że podlaczylam się do Niego i chcialam go zabrać na piwo....

ale on...

"Był zmeczony..." ;|

Ale potem powiedział:

"Nastepna sobota dla Ciebie.. moze byc? zeby nie bylo ze jestem fujara..:D"

ehhhe...
Nie wiem...
Niech to wszystko tylko nie wraca...

Prosze niee...

Kolejny raz nie chce mieć takiego doła....

A wszystko się zaczeło wlasnie rok temu....

Rok....

Wakacje 2004...


Zastanawiam się co to bedzie....

Jutro dowiem się czy Agnieszka i On bedą nadal ze sobą....
Coś się miedzy nimi popsuło...
Żal mi jej, że tak płacze przez Niego...

Teraz to mi jest głupio...
Jak mamy isc w takiej sytuacji na piwo...?

Nie moge jej teraz tego zrobic....
Powiedziała mi dzisiaj, że przestała wierzyć w milosc....

ehh....
A jeżeli ja bym AKURAT uwierzyła...??

Nie wiem....


I think so much...






Wczoraj miała urodziny,

Ty jej dałeś najlepszy prezent....

pokazałeś ile dla ciebie znaczy,

udowodniłeś, że górą jesteś...

Przyszedłeś w garniturze,

przyniosłeś kwiatów piękny bukiet,

który później rzuciłes jej w twarz,

krzycząc "mam cie w du..."

Życzenia jej złożyłeś

w formie smsowych pogróżek,

"że ona wszystko zepsuła,

że nie chcesz już żyć dłużej..."

I mimo tego przybiegła....

by udowodnić ile dla niej znaczysz,

i choć to ty zawiniłeś

zaczęła się tłumaczyć...

Otworzyłeś jej drzwi,

krzycząc "nie będzie tak więcej"

i ostrym nożem zacząłeś

z całej siły ciąć się po rące....

Kazałeś jej patrzeć

na czerwone krople krwi...

powtarzając co chwilę...

"powodem tego jesteś ty... !"

A ona mimo twego szału...

mimo zepsutych urodzin,

opatrzyła twoje rany,

pocałowała na zgodę...

A ona nawet nie krzyczała...

nie płakała, nie wybiegła,

lecz przytuliła się mocno

mówiąc "Kocham Cię, przysięgam.."

I choć serduszko tak bolało

i choć jej było troszke smutno,

to ona ciebie pocieszała

mówiąc "to nic, poświętujemy jutro..."

I tak mocno się przytuliła...

bandaż co chwilę ci zmieniała,

i ciągle była przy tobie,

z balu zrezygnowała...

I mimo tego co jej zrobiłeś,

usiadła przy twoim łóżku, czekała aż zaśniesz...

i pomyśl teraz człowieku

-gdzie drugi taki skarb znajdziesz...
?




Agnieszka chyba właśnie jest takim jego skarbem...




Powinnam dać sobie spokoj z nadziejami.....


CHYBA....






napisałam ja... - brak-milosci
Chcąc zapomnieć badziej pamiętamy... skomentuj (12)