2005-05-05 09:26:27 >>

Uciekać....?






Kolejna desperacka próba
ratowania, "miłości" ,
kolejny rozpaczliwy wysiłek
budowania przyszłości...
On Cię bije,
a Ty z pokorą
nadstawiasz drugi policzek...
Nie chcesz by odszedł,
boisz się walczyć,
boisz się krzyczeć...

Pijany Cię gwałci
popłaczesz, wybaczysz,
bo pewnie jutro przyniesie Ci kwiaty
i tkwisz tak przy nim
choć już go nie kochasz,
choć nie jest piękny ani bogaty...
Jesteś dla niego "wszystkim" :
naczyniem na spermę,
kucharką, sprzątaczką,
pokornie usuwasz się w kąt
choć wiesz, że nocą i Twe dzieci płaczą...

I słyszysz głosy:
"Kobieto uciekaj !
Nie tkwij w związku, w którym nie ma miłości !"
Lecz Ty nie umiesz,
nie masz dokąd pójść z dziećmi,
bezsilna boisz się
samotności...
Nie jesteś sama!
Takich jak Ty bezbronnych
napewno jest tysiace,
znoszące w pokorze ból,
przed pięścią małżonka drżące...

Kobieto uciekaj...
Słyszysz?...
Nocą Twoje dzieci płaczą ...
Zabierz je,
wyrwij z bagna
zanim i one
ludzką godność
stracą...




Boje się takiej miłosci..


Ale.. co zrobić w takiej sytuacji..?
Uciekać..?
Uciekać..!
Jedyne odpowiednie wyjscie z tej sytuacji...
JEDYNE..
Bo On już nigdy nie bedzie taki jak kiedyś...
napisałam ja... - brak-milosci
Chcąc zapomnieć badziej pamiętamy... skomentuj (24)